Wielki Tydzień w Naszej Parafii


Szczęść Boże. W tym roku Wielki Post, jak i całe Triduum Paschalne miało szczególny przebieg w kościele, można powiedzieć że bez udziału wiernych, ponieważ zaskoczył nas wszystkich wirus który rozpowszechnił się na cały świat. Wszyscy wyrażają tę samą opinię, że Kościół stał się w tych dniach Kościołem domowym. To coś bardzo pięknego i wartościowego. Widać tu jednocześnie Rękę Bożą: To, co mogło by być postrzegane jako pomniejszenie, zubożenie – otrzymało nową jakość, stało się wręcz wartością. Z jednej strony brak wiernych na wspólnej liturgii wielkotygodniowej, ale z drugiej strony, niezwykłość tego, że w domach, w rodzinach, wszyscy próbowaliśmy to odrobić staraniem o tę liturgię u siebie. To naprawdę musiało się Panu Bogu podobać, o ile rzeczywiście miało miejsce. Jeśli bowiem zwyczajowo przychodzimy do świątyni „posłuchać i popatrzeć”, (a znane są dowcipy z epoki, gdy kapłani przed laty odprawiali Mszę świętą po łacinie i tyłem do ludzi, że mianowicie, ta czy inna pani w ostatniej ławeczce, spokojnie pracowała w tym czasie na drutach, robiąc wnuczce śliczną serwetkę) – to teraz, w domu, trzeba było samemu się postarać o jakiś godny kształt Wielkiego Postu i Wielkanocy. Powtórzmy: o ile nam się to staranie powiodło, o tyle było ono czymś niezwykle wartościowym w oczach Bożych. Nie należy więc tego czasu nazywać wyłącznie stratą czy pomniejszeniem. Kochani Parafianie! Byliście, i jesteście wspaniali! Bądźmy sobie nawzajem wdzięczni za te domowe inspiracje, natchnienia, starania. I ofiarujmy ten czas Panu Bogu, jako wynagrodzenie za ludzką obojętność wobec Paschy Jezusa. Na tym właśnie polega nasza chrześcijańska WŁADZA  (greckie:  egsousia) nad rzeczywistością ziemską, doczesną, że w wierze nadprzyrodzonej to my nadajemy wydarzeniom sens, a nie one nam. Świat nie ma nad nami władzy. Pan Jezus wyraził to, gdy w chwili Wniebowstąpienia rozsyłał Apostołów na misje: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i czyńcie Mi uczniami wszystkie narody” (św. Mateusz – Ewangelia rdz. 28). Warto zaapelować do każdego chrześcijanina: Zechciej mieć udział we Władzy Jezusa Chrystusa i nie daj sobie grać na nosie żadnym wirusom, ani tym cielesnym, ani tym gorszym – duchowym. Kto z nas potrafi to rozstrzygnąć: co jest rzeczą bardziej dotkliwą społecznie: fenomen koronawirusa, czy tak wielka liczba ludzi niewierzących, którzy Osobę Kogoś takiego, jak Jezus Chrystus mają za nic. To dopiero pandemia! Gdy się rozejrzymy wokół siebie, widzimy to wyraźnie: Ludzie, którzy są wobec Pana Jezusa oziębli, wcale się z tym nie ukrywają. Gdybyż chodziło tylko o nich! Tymczasem, chodzi właśnie o naszego Umiłowanego Zbawiciela, który niewymownie CIERPI !!!  w osobach niewierzących i obojętnych. Tym bardziej, że ateizm jest czymś bezpostaciowym, himerycznym, infantylnym, tak samo jak WYROK, który 2 tysiące lat temu ludzie wydali na Jezusa. Wędrował od Kajfasza do Annasza, od Heroda do Piłata i z powrotem. Tylko dlatego, że „mieli taki charakter”.  Himeryczne, tchórzliwe, pozbawione jakichkolwiek argumentów wydanie Jezusa na Krzyż, owocuje w ciągu wieków takim samym himerycznym obnoszeniem się z poglądami wrogimi Ewangelii, z charakterami, z osobowościami pokrętnymi, żądającymi dla siebie uznania. Każdy katolik powinien odżyć! Odzyskać werwę, ducha, sumienie wolne i wspaniałomyślne wobec naszego Pana Jezusa Chrystusa! Nie może być powrotu do tego, co było w nas przed pandemią. Do tego „podwiniętego ogona” wobec mądrali tego świata. Jeżeli któregoś dnia chcemy sobie radośnie spojrzeć nawzajem w oczy, to musimy być po tych doświadczeniach ludźmi żywej wiary! W przeciwnym razie, swoją religią, nieuświadomioną i lękliwą, będziemy ranić Jezusa i odbierać moc Bożą świętemu Kościołowi. To jest bardzo wartościowy CZAS!  O ile……  Niech zstąpi Duch Twój. Niech zstąpi Duch Twój. I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi: moją duszę. Radosnego Alleluja Wszystkim pokładającym nadzieję w Zmartwychwstaniu Jezusa!