Różaniec do granic


7 października Polacy uczynili to, co było i jest pragnieniem Maryi, jako Królowej Różańca świętego: społecznie, w wielkiej liczbie wierzących ofiarowali Bogu cztery części różańca świętego. Ważne jest to, że zrobiliśmy to, czego Maryja pragnie. Nastąpiło jakieś mistyczne zjednoczenie się z Matką Bożą Fatimską. Była to pierwsza sobota miesiąca. Był październik i był wspólnotowy różaniec. Cud niezwykłego wyjścia na przeciw Matce Bożej. Bo to o tę obecność żywą chodzi, o jakieś głębsze wyczucie obecności, realności pragnień Maryi. Parafianie św. Wojciecha stawili się głównie w kościele na Stogach, ale pewna grupa pojechała także do Jelitkowa. Najpierw Msza święta w kościele, adoracja Najświętszego Sakramentu, słowo Boże o historii i wpływie modlitwy różańcowej na nasze dzieje. A o 14.00 masowe wyjście na plażę, by na granicy, na brzegu morza modlić się o pokój, o nawrócenie grzeszników, oraz w intencjach wynagradzających Sercom Jezusa i Maryi za obojętność wobec wiary chrześcijańskiej. Na twarzach uczestników tych czterech części różańca widać było głębokie przejęcie się tą chwilą i zrozumienie wagi sytuacji. Ludzie naprawdę chcieli tej wspólnej modlitwy. I bardzo pragnęli trwać w obecności Matki. Naprawdę możemy mówić o cudzie fatimskim w naszej ojczyźnie. Oby ten cud trwał. Módlmy się o bogate owoce Jubileuszu Fatimy!