Odwiedziliśmy Panią Stasię Rodakową w Łapinie.


31 lipca, w środę, w godzinach przedpołudniowych odwiedziliśmy naszą kochaną Parafiankę panią Stanisławę Rodak, która od jakiegoś czasu przebywa w Domu Opieki w Łapinie. Wszystkim przypominamy: Pani Stasia liczy sobie dzisiaj 103 lata ! Udaliśmy się do niej w grupie jej serdecznych przyjaciół: pani Geni Smalarz, pani Ani Tunkiewicz, Żanetki Szczęsnulewicz -animatorki misyjnej oraz księdza Marka. Owszem, był pewien motyw przewodni tej wizyty. W lipcu ustaliliśmy w naszej Wojciechowej parafii pełną listę tzw. CHRZESTNYCH  KALWARII, czyli listę chrzestnych poszczególnych 14 stacji naszej Drogi Krzyżowej na Wzgórzu św. Wojciecha. Pani Stasia znana jest nam wszystkim jako ta niezmordowana opiekunka Kalwarii i jej dróżek, osoba, która przez wiele lat opiekowała się stacjami Drogi Krzyżowej. W swoim szczęśliwym, podeszłym już wieku potrafiła codziennie biec z grabkami i wiaderkiem na Wzgórze, aby zadbać o czystość i wystrój stacji. A robiła to zawsze tak cichutko i skromnie… Pani Stasia ma 103 lata! Żyje i ma się dobrze. Powiadają, że jak trzeba, to w Domu Opieki pomaga w kuchni. Mieszka z młodą dziewuszką w skromnym pokoiku z łazienką i dwoma okienkami na niebo. Krzesełko, dwa łóżka, stoliczek, a na nim piękna figurka Matki Bożej, kwiatki. W szufladzie, np. dwie pary skarpetek czystych i mnóstwo drobiazgów. Przed rokiem Pani Stasia obchodziła radośnie, w gronie rodziny i przyjaciół swoje 102 lata:  życie na 102 ! Tym razem, gdy ją odwiedzamy, wręczamy jej skromny bukiecik kwiatków, trochę słodyczy oraz: dyplomik: HONOROWEJ  CHRZESTNEJ  KALWARII  WOJCIECHOWEJ ! Pani Stasia czyta bez okularów! Kilka razy sięgała ręką na stoliczek i z uwagą czytała cały tekst podziękowania jej za trud opiekunki tego świętego miejsca. Jak się czuje kochana Jubilatka? Każdy to zrozumie: zawsze lepiej w swoim domku… Po chwilach serdecznej radości z naszej wizyty, skłania głowę, i długo przeżywa jednak fakt rozłąki z przeszłością, z rodzinnym domem, z Wojciechem, z parafią… A mówiąc do nas żywo, stale wspomina:  KLONÓWKĘ  koło Starogardu. Tam było życie. Staraliśmy się o radość pani Stasi, wspomnieniom nie było końca. Koło godziny 13 tej odprowadziliśmy ją do wspólnej sali na obiadek. Gdy wsiadaliśmy do windy, ona odwróciła się do nas i długo machała nam ręką na pożegnanie. Co mogła czuć w swym sercu…? Do zobaczenia! Rychło! Może jeszcze ktoś inny odwiedzi? I zdrówka, i Bożego błogosławieństwa na każdy dzień. Pani Stasiu: DZIĘKUJEMY !