Górale z Lipnicy na Mszy św. w św. Wojciechu


25 sierpnia, w dniu urodzin św. siostry Faustyny niespodzianka!

Wieczorem zajechali do nas górale z Lipnicy. Sami o sobie mówili, że nie są tymi góralami, jakich znamy ze skalnego Podhala, z okolic Tatr, ale raczej góralami „nizinnymi”, z drogi na Chyżne.

O ich małej Ojczyźnie świadczyły piękne stroje, rzeczywiście trochę różne od górali z Chochołowa. Piękne góraliczki, dumne chłopaki, no i wśród nich Wujek! Górale z Lipnicy trzymają się bowiem zawsze dobrego Wujka, który ma oko na wszystko.

Grupa ta jest związana z Ruchem Kolpinga. Trafili więc u nas na samego Prezesa naszej Rodziny Kolpinga, księdza proboszcza Krzysztofa. Jak to dobrze, że u nas w św. Wojciechu są te leśne góry! Bo gdy zaczęli śpiewać, jeszcze na moście Raduni, poczuliśmy się wszyscy góralami.

A potem była Msza święta. Alleluja!

Rowerzyści, którzy zwykle pędzą na łeb na szyję, mijając kościół, stawali dęba, dziwiąc się tej góralskiej muzyce! Przechodnie wchodzili do kościoła z podziwem. „Dziołszka” Hanusia przeczytała pierwsze czytanie, a po niej trzy pikne góraliczki zaśpiewały psalm. Powiadam Wam, było piknie! Wysłuchaliśmy wielu pięknie brzmiących pieśni kościelnych, w ich lipnickiej gwarze.Pan Jezus radował się w czasie Komunii świętej takim weselem. A i Matka Boża tam była, bo to przecie Wigilia Matki Boskiej Częstochowskiej. Przyjęła więc nas piknie święta Faustynka na swych 112 urodzinkach.

Spozierajta się teraz na pikne fotki z naszego spotkania!